wtorek, 4 października 2011

Czy bez partnera jesteś nikim?

Nie da się ukryć, iż więcej kobiet niż mężczyzn korzysta z porad wróżki. Nie jest również tajemnicą, iż największa liczba pytań i wątpliwości dotyczy spraw miłosnych...
Nie ma nic złego w poszukiwaniu miłości, ani stawianiu rozkładów partnerskich... Ale...
No właśnie... Jest trochę tych "ale"...
1. Zbyt szybkie wchodzenie w nowy związek po rozpadnięciu się starego...
Kobiety - błagam Was... Mit o dwóch połówkach jabłka to przenośnia daleko idąca... Co z osobami samotnymi z wyboru? Są połowiczne, niepełne? Nawet, jeśli czują się spełnione?
Nie, moim zdaniem stanowczo nie... Zdrowy związek mogą stworzyć tylko dwie całości... Ewentualne swe braki możemy nadrobić sami, nikt nie zrobi tego za nas... Partner nie jest lekiem na całe zło... "potem wzięli ślub i żyli długo i szczęśliwie..." Nie dajcie się mamić bajkami dla grzecznych dziewczynek... Szczęście to stan ducha, niezależny od sytuacji zewnętrznej...
Pobądźcie trochę same, zwłaszcza po zakończeniu wieloletniego związku... Odkryjcie siebie na nowo, dowiedzcie się kim jest ta kobieta, jako kobieta, jako całość... Nie jako potencjalna żona czy partnerka...
2. Ciągłe sprawdzanie partnera kartami...
Powiem szczerze, iż udzielam się na kilku forach ezoterycznych. W jakiś sposób mnie to rozwija, a wymiana doświadczeń z innymi tarocistami - bezcenna... Ale... (znowu) (sic!)
Pewne sprawy mnie męczą... Przykładowe pytania:
- Jak on zareagował na sms, który mu przed chwilą wysłałam?
- Co sobie pomyślał, jak mnie dziś zobaczył?
- Jak zareagował na moje zdjęcie na facebooku?
- Czy dziś się odezwie?
Zwolnijcie, proszę... Gdzież element niespodzianki, zaskoczenia? Tarot to poważna sprawa... Nie powinien być traktowany jak zabawka i narzędzie do rozwiązywania za nas zwykłych codziennych problemów... Wielkich spraw - owszem. Pomoc w podjęciu ważnych decyzji - owszem. Ale nie kilkanaście razy dziennie jako sprawdzenie jego reakcji na każdy sms...
Na początku znajomości ze swoim partnerem dzieliło nas ponad 300 km i siłą rzeczy sms-y były podstawowym narzędziem komunikacji... Szło ich po kilkadziesiąt dziennie...Gdybym miała sprawdzać kartami jego reakcję na każdy taki sms - brakło by mi czasu na... sms-y... Na pracę nad rozwojem tej relacji, na pogłębianie emocjonalnego zaangażowania...
3. Zerwaliśmy, ale ja czuję, że to nie koniec...
Ok... Ale wszystkie znaki na niebie i ziemi (łącznie z kartami) wskazują, że to jednak koniec... Wiem, że boli... Ale przestanie, wierz mi... A czym szybciej przyjmiesz ten fakt do wiadomości - tym szybciej boleć przestanie...
4. On wciąż się przed tym broni, a przecież jesteśmy sobie przeznaczeni, pasujemy do siebie...
Skąd wiesz? Znasz jego spojrzenie, jego punkt widzenia? Nie... Znasz tylko swój... Nie myśl życzeniowo i tylko ze swej perspektywy... Gdybyście faktycznie mieli być razem - bylibyście...
5. On skłania się ku innej, a to przecież zołza...
Skąd wiesz? To Twój punkt widzenia, nie jego... A - jeśli nawet - sam musi się o tym przekonać... Pamiętasz jak rodzice przestrzegali Cię przed tym i owym? Pamiętasz jak stawałaś okoniem i nie chciałaś ich słuchać? Sama musiałaś się sparzyć... A potem modliłaś się w duchu by tylko nie rzekli "a nie mówiłe(a)m?"

Dopóki nie pokochasz siebie - nie pokocha Cię szczerze i prawdziwie nikt... Wątpisz w swą wartość, uważasz się za istotę niepełną - a czy sama chciałabyś być z istotą niepełną? Wątpiącą? Narzekającą? Biadolącą? Nieszczęśliwą?
Wyobraź sobie, że jesteś spełniona, szczęśliwa, a musisz niańczyć kogoś wiecznie narzekającego, smutnego, wybrakowanego... Chciałabyś tego?
Nie...?
To dlaczego dziwi Cię, że żaden pełnowartościowy facet nie chce być z Tobą...?
Życzę owocnych przemyśleń...