Pisałam kilka miesięcy temu czego należy spodziewać się po wróżbie.
Ten post jest, jak gdyby kontynuacją tamtych przemyśleń.
Obojętne, czy stawiasz sobie karty sam(a), czy też udajesz się do kogoś innego - odpowiedz sobie na pytanie "po co to robisz?". Część z Was popatrzy zapewne na mnie jak na idiotkę, mówiąc:
"Jak to po co? Chcę wiedzieć czego się spodziewać, przed czym ustrzec, jak dalej żyć, chcę jakiejś pomocy lub wskazówki..."
Otóż - też mi się tak zawsze wydawało... Jednak nie wszyscy tak myślą...
Z jakimi oczekiwaniami i nastawieniem nie powinniśmy udawać się do wróżki?
Wszystkie Twe odpowiedzi nosisz głęboko w sobie... Moje karty pomogą odnaleźć do nich drogę...
Zacznij tutaj
Jak pracuję z tarotem?
Czasami przeszłe doświadczenia uniemożliwiają doświadczanie szczęścia i radości dzisiaj. Karty tarota to narzędzie terapeutyczne. Z p...
piątek, 23 września 2011
czwartek, 1 września 2011
Przechowywanie kart
Etykiety:
przechowywanie kart,
woreczki na karty
środa, 24 sierpnia 2011
Wheel of the Year Tarot
Zostałam posiadaczką kolejnej talii kart Tarota. Jest to Tarot Koła Roku wydawnictwa Lo Scarabeo.
Napisy na kartach i mała książeczka z instrukcją są po angielsku, włosku, francusku, niemiecku i hiszpańsku.
Co najbardziej podoba mi się w tej talii? Otóż oznaczenie pór roku zgodne jest z tym, które sama czuję i przyjmuję.
Kielichy to wiosna, kije - lato, monety - jesień, zaś miecze to zima.
W większości opracowań przyjmowane jest inaczej. A mianowicie kielichy to lato, kije - wiosna, monety - zima, a miecze - jesień.
A oto mój nowy nabytek:
Napisy na kartach i mała książeczka z instrukcją są po angielsku, włosku, francusku, niemiecku i hiszpańsku.
Co najbardziej podoba mi się w tej talii? Otóż oznaczenie pór roku zgodne jest z tym, które sama czuję i przyjmuję.
Kielichy to wiosna, kije - lato, monety - jesień, zaś miecze to zima.
W większości opracowań przyjmowane jest inaczej. A mianowicie kielichy to lato, kije - wiosna, monety - zima, a miecze - jesień.
A oto mój nowy nabytek:
Etykiety:
wybór talii
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Moje piąte spotkanie z Tarotem - decydujące
Nie wiem jak to się stało... Nie wiem co się stało... I nie wiem skąd przyszło... Nagle zdałam sobie sprawę, że są inne talie niż Tarot Marsylski. Przemawiają lepiej, jaśniej, bardziej zrozumiale...
Odkryłam Vision Quest. Odradzano mi jego zakup, sugerowano klasycznego Ridera Waite'a. Dałam się zwieść i zakupiłam Waite'a. Małego kieszonkowego, do nauki wraz z książką. Zaczęłam czytać opisy kart i zdumiałam się. Wiedziałam, jakie znaczenie ma jaka karta. Wiedziałam to po prostu patrząc na nią. Nawet nieużywane niemal do tej pory Małe Arkana przemówiły jasno i wyraźnie. To było we mnie. Od zawsze... Od poprzedniego wcielenia... Nie wiem... Po prostu było. Nie mogłam zapomnieć o Vision Quest i już następnego dnia pobiegłam go kupić.
Dziś jestem posiadaczką pięciu talii i na tym pewnie się nie skończy... Żadna jednak nie przemawia do mnie tak silnie i jasno jak Vision Quest. To był znak, impuls, wskazówka. Chociaż nie wiem jak i skąd przyszła...
Odkryłam Vision Quest. Odradzano mi jego zakup, sugerowano klasycznego Ridera Waite'a. Dałam się zwieść i zakupiłam Waite'a. Małego kieszonkowego, do nauki wraz z książką. Zaczęłam czytać opisy kart i zdumiałam się. Wiedziałam, jakie znaczenie ma jaka karta. Wiedziałam to po prostu patrząc na nią. Nawet nieużywane niemal do tej pory Małe Arkana przemówiły jasno i wyraźnie. To było we mnie. Od zawsze... Od poprzedniego wcielenia... Nie wiem... Po prostu było. Nie mogłam zapomnieć o Vision Quest i już następnego dnia pobiegłam go kupić.
Dziś jestem posiadaczką pięciu talii i na tym pewnie się nie skończy... Żadna jednak nie przemawia do mnie tak silnie i jasno jak Vision Quest. To był znak, impuls, wskazówka. Chociaż nie wiem jak i skąd przyszła...
Etykiety:
moja droga
czwartek, 28 lipca 2011
Rozkład karmiczny - Cztery ścieżki
Rozkład pochodzi z recenzowanej w poniższym poście książki. Jest niezmiernie ciekawy i pouczający, używamy do niego wszystkich Arkanów Wielkich. Dwadzieścia dwie karty rozkładamy w sposób następujący:czwartek, 14 lipca 2011
Tarot kluczem do poprzednich wcieleń
Dzięki współpracy nawiązanej przez Ezoforum z wydawnictwami oraz uprzejmości wydawnictwa Studio Astropsychologii mogłam zapoznać się z pozycją Beaty Matuszewskiej „TAROT KLUCZEM DO POPRZEDNICH WCIELEŃ”.Książkę przeczytałam w jeden wieczór niemal jednym tchem.
We wstępie wyjaśnione są pojęcia reinkarnacji i karmy oraz sposoby odczytywania poprzednich wcieleń. Obok snu świadomego, regresji hipnotycznej i medytacji autorka poleca do tego karty Tarota.
Droga Głupca poprzez 21 archetypowych stacji życiowych znana jest zapewne każdemu praktykującemu tarociście. Autorka umieszcza
22 Arkana Wielkie na planie lemniskaty, czyli symbolu nieskończoności. Dzięki temu karty „pokazują nieskończony ciąg wcieleń, drogę duszy od stworzenia do osiągnięcia oświecenia”. Widzimy wiele możliwości, nasza droga może być zarówno prosta, zmierzająca chronologicznie do celu, którym jest karta Świat, jak i możemy się cofać, zapętlać, krążyć w koło powtarzając nieprzerobione życiowe lekcje.
środa, 13 lipca 2011
Moje czwarte spotkanie z Tarotem
Spotykałam się z nim regularnie w miarę... U zaprzyjaźnionej Wróżki. Była przyjaciółką mojej mamy. Stawiając mi karty mówiła do mnie tak, jakbym doskonale wiedziała o co chodzi... Przykładowo:
"Nie widzisz, że masz tu Koło Fortuny? No - to już wiesz co robić, a czego nie" albo pokazując na którąś z kart dworskich: "Widzisz tę kobietę - to ona tutaj mąci - Ty wiesz kto to jest i jak to rozwiązać". Czasem wiedziałam, czasem nie... Wracałam do domu, brałam swoją nielubianą książkę o Tarocie Marsylskim i czytałam znaczenia kart...
Przy którymś spotkaniu Pani Wróżka stwierdziła, że sama sobie powinnam wróżyć.
- Po co ty do mnie dziewczyno przychodzisz? - pytała - Przecież odpowiedź jest już w tobie, wiesz doskonale co robić. Jeśli zaś chodzi o karty - masz o wiele większy potencjał niż ja...
Śmiałam się z jej gadania i zaprzeczałam. Ona naciskała...
"Nie widzisz, że masz tu Koło Fortuny? No - to już wiesz co robić, a czego nie" albo pokazując na którąś z kart dworskich: "Widzisz tę kobietę - to ona tutaj mąci - Ty wiesz kto to jest i jak to rozwiązać". Czasem wiedziałam, czasem nie... Wracałam do domu, brałam swoją nielubianą książkę o Tarocie Marsylskim i czytałam znaczenia kart...
Przy którymś spotkaniu Pani Wróżka stwierdziła, że sama sobie powinnam wróżyć.
- Po co ty do mnie dziewczyno przychodzisz? - pytała - Przecież odpowiedź jest już w tobie, wiesz doskonale co robić. Jeśli zaś chodzi o karty - masz o wiele większy potencjał niż ja...
Śmiałam się z jej gadania i zaprzeczałam. Ona naciskała...
Etykiety:
moja droga
niedziela, 10 lipca 2011
Nowe talie
7 lipca 2011 spotkała mnie miła niespodzianka. Otrzymałam przesyłkę pocztową z dwiema nowymi taliami. Paczka przyszła z USA i spodziewałam się jej dopiero pod koniec lipca.
Moje nowe talie to:
Gilded Tarot by Ciro Marchetti
oraz
Quest Tarot
We wszystkich moich taliach Strażniczką jest Kapłanka. Przedstawiam zatem dwa nowe wizerunki Mojej Strażniczki :)
Moje nowe talie to:
Gilded Tarot by Ciro Marchetti
oraz
Quest Tarot
We wszystkich moich taliach Strażniczką jest Kapłanka. Przedstawiam zatem dwa nowe wizerunki Mojej Strażniczki :)
Etykiety:
wybór talii
środa, 22 czerwca 2011
Urlop 22 czerwca - 3 lipca
Mili moi czytelnicy - wyjeżdżam na urlop. Dalsze posty zamieszczać będę po powrocie.
Pozdrawiam:)
Pozdrawiam:)
Etykiety:
urlop
piątek, 17 czerwca 2011
Moje trzecie spotkanie z Tarotem
To był Tarot Marsylski. A właściwie jest, bo wciąż go mam. Talia wraz z książką Heleny Starowieyskiej. Wydawnictwo HSJ 1996 r.
Nie mam pojęcia skąd mam tę książkę i talię, zwyczajnie nie pamiętam...
Może od kogoś dostałam, może kupiłam... Mam ją od bardzo dawna, myślę, że od tego roku 1996, w którym została wydana. A może rok później... Nie wiem...
W 1997 roku dużo się w moim życiu działo, wyszłam za mąż, urodziłam syna...
Ale skąd się wzięła u mnie ta książka i talia - nie wiem...
Nie mam pojęcia skąd mam tę książkę i talię, zwyczajnie nie pamiętam...
Może od kogoś dostałam, może kupiłam... Mam ją od bardzo dawna, myślę, że od tego roku 1996, w którym została wydana. A może rok później... Nie wiem...
W 1997 roku dużo się w moim życiu działo, wyszłam za mąż, urodziłam syna...
Ale skąd się wzięła u mnie ta książka i talia - nie wiem...
Etykiety:
moja droga
Subskrybuj:
Posty (Atom)





